Chiński rynek aut elektrycznych w kryzysie. Koniec wojny cenowej
Chiński rynek samochodów elektrycznych zaczyna tracić dynamikę. Sprzedaż spadła o 14 proc., a producenci nie mogą już obniżać cen.
Chiński rynek samochodów elektrycznych — jeszcze niedawno symbol niezahamowanego wzrostu — wchodzi w fazę stagnacji. Od początku roku do lipca 2025 r. dostarczono tam 4,7 mln nowych pojazdów elektrycznych, co oznacza spadek o 14 procent w stosunku do analogicznego okresu roku poprzedniego. To nie jest przejściowy problem, lecz wynik wieloletniej strategii, która wreszcie osiągnęła swoje naturalne granice.
Jak doszło do kryzysu na największym rynku aut elektrycznych?
Przez kilka lat chiński rynek elektrycznych samochodów osobowych żył agresywną wojną cenową. Producenci — od gigantów takich jak BYD, przez Geely, aż po nowsze marki Nio i Xpeng — niemal co kilka tygodni obniżali ceny swoich modeli. Niektóre pojazdy taniały o 15–30 procent, a nowe marki wchodziły na rynek z coraz bardziej przystępnymi ofertami. Chiński rząd dodatkowo pompował popyt poprzez dotacje dla kupujących.
Sytuacja zmieniła się drastycznie na dwóch frontach jednocześnie. Po pierwsze, rząd ograniczył znaczną część dopłat i ulg zarówno dla producentów, jak i konsumentów. Na początku 2025 roku dotacja na każde auto elektryczne wynosiła 15 tys. juanów (około 8200 złotych). Obniżono ją do 10 tys. juanów, a następnie zaostrzono zasady: teraz maksymalna dotacja wynosi 10 tys. juanów, ale obliczana jest jako 10 procent wartości pojazdu. Dla samochodu za 50 tys. juanów to zaledwie 5 tys. juanów dotacji, a dla luksusowego SUV-a za 200 tys. juanów — wciąż tylko 10 tys. juanów.
Po drugie, chiński rynek okazał się nasycony. Producenci wyprodukowali więcej samochodów, niż był w stanie kupić krajowy popyt. Sytuacja gospodarcza pogorszyła się dodatkowo — wzrost chińskiego PKB w drugim kwartale 2025 roku wyniósł zaledwie 4,3 procent rok do roku, najniższy wynik od końca 2022 roku.
Kto traci, a kto się broni?
Wyniki sprzedaży w lipcu 2025 roku pokazują wyraźny podział między producentami. BYD — chiński gigant — sprzedał 239 370 pojazdów, co stanowi wzrost o 4,9 procent w stosunku do czerwca. Jednak w porównaniu z lipcem 2024 roku sprzedaż spadła o 9 procent. Geely zanotowała wzrost o 4 procent między czerwcem a lipcem, ale rok do roku spadek wyniósł aż 29,1 procenta.
Szczególnie ciężko mają marki specjalizujące się w niedrogich modelach — tam konkurencja jest najzacięta, a marża zysku najmniejsza. Natomiast producenci drogich modeli bronią się lepiej dzięki zdolności płacenia swoich klientów. Xpeng zanotował spadek sprzedaży o 5,2 procent (do 38 027 aut w lipcu), a Nio — pionier wymiennych baterii — wypadł gorzej o 11,5 procent rok do roku.
| Producent | Sprzedaż lipiec 2025 | Zmiana m/m (czerwiec–lipiec) | Zmiana r/r (lipiec 2024–2025) |
|---|---|---|---|
| BYD | 239 370 | +4,9% | -9% |
| Geely | brak danych | +4% | -29,1% |
| Xpeng | 38 027 | brak danych | -5,2% |
| Nio | brak danych | brak danych | -11,5% |
Prognoza dla całego sektora
Firma konsultingowa AlixPartners przewiduje, że do końca 2026 roku sprzedaż nowych samochodów w Chinach spadnie o 10 procent do 24,6 mln egzemplarzy. To oznacza, że rynek będzie się kurczyć, a konkurencja — zamiast łagodnieć — będzie się zaostrzać. W Chinach działa obecnie „trylion marek” samochodów (jak żartobliwie określa to branża), a w dłuższej perspektywie przetrwać mogą tylko najmocniejsze z nich.
Spekulacje na chińskich forach internetowych mówią o potencjalnych bankructwach, fuzjach i przejęciach. Niektórzy analitycy wskazują, że producenci mogą szukać ratunku w eksporcie — chińskie marki elektryczne coraz bardziej agresywnie wchodzą na rynki europejskie, azjatyckie i afrykańskie.
Co to oznacza dla branży?
Paradoksalnie, koniec niekończącej się wojny cenowej może być zdrowszy dla całego sektora. Producenci będą zmuszeni zacząć zarabiać na swoich samochodach, zamiast sprzedawać je ze stratą lub minimalnym zyskiem. Taki model biznesu jest nie do utrzymania w nieskończoność — rentowność musi wrócić do gry.
Historia pokazuje, że podobny proces miał miejsce na rynku samochodów koreańskich. Hyundai i Kia kusiły europejskich konsumentów ekstremalnymi cenami, ale wraz ze wzrostem marki i jakości, ceny wyrównały się do konkurencji. Chiński rynek może podążać podobną ścieżką: początkowa agresja cenowa, nasycenie rynku, a następnie normalizacja cen i fokus na jakość oraz innowacje.
Dla europejskich producentów to może być ostatnia szansa na przygotowanie się na poważną konkurencję z Chin — zanim chińskie marki staną się równoprawnym graczem w segmencie premium i masowym.
Na podstawie: Spider's Web. Tekst opracowany redakcyjnie.